Zakręcona komedia kryminalna: „Szpilki za milion” Izabela Szylko


Jacek Sparowski tego samego dnia traci pracę, dziewczynę i dach nad głową. Kiedy wynajmuje pokój u ciotki przyjaciela i zostaje zatrudniony w nowej firmie, wydaje się, że pech wreszcie przestanie go prześladować. Ale prawdziwe kłopoty dopiero się zaczynają.
Lola Marini – polująca na bogatego męża celebrytka, prywatnie była żona Sparowskiego, która kiedyś perfidnie go wykorzystała – planuje szalony przekręt mający jej przynieść fortunę. Na dodatek zabójczo atrakcyjna i wyrachowana Lola chce wrobić w tę aferę przyjaciela Jacka.
Jacek postanawia więc go ratować, a przy okazji wyrównać rachunki ze swoją byłą żoną. Zaczyna się walka z czasem, mnożą się niespodzianki, a zagadek do rozwiązania wciąż przybywa.
Jak przechytrzyć oszustkę, kiedy największym przeciwnikiem jest własna uczciwość? W tym niełatwym zadaniu pomaga bohaterowi jego gospodyni – emerytowana policjantka, dla której przejście na ciemną stronę mocy również staje się życiowym wyzwaniem.
Dość szybko okazuje się, że w tym wyrafinowanym przekręcie bierze udział ktoś jeszcze, a główną rolę w komedii pomyłek odgrywają… drogocenne szpilki.

Masz ochotę na krótką historię na tyle zwariowaną, że pomoże Ci rzucić na codzienne problemy odrobinę światła? „Szpilki za milion” może być strzałem w dziesiątkę. Przyznaję, że zasugerowałam się tą śliczną różową okładką z kubkiem kawy i tonącą w nim kobietą, usiłującą ratować szpilki. Oczekiwałam więc „babskiej” komedii, może czegoś w rodzaju „Diabeł ubiera się u Prady”. Nieoczekiwanie dostałam lekko absurdalną, aczkolwiek zadowalającą opowieść humorystyczną o MĘŻCZYŹNIE W ŚREDNIM WIEKU, w dodatku w całkiem przegranej sytuacji (wyrzucenie na bruk przez kolejną kobietę, brak pracy i dachu nad głową trudno uznać za życiowe osiągnięcie). Ten oto bezradny facet spotyka na swojej drodze eksżonę i perfekcyjną oszustkę, która jego kosztem awansowała na wyższy poziom społeczny, a skoro i tak jest już na skraju upadku - postanawia zaryzykować i zemścić się na diwie. Nadużywając swojej nowej pozycji w firmie przyjaciela, podczas zakładania alarmu w mieszkaniu kobiety, umieszcza tam ukryte kamerki, ażeby pokazać prawdziwe oblicze zjawiskowej celebrytki. Przy okazji wychodzi na jaw przekręt mający przynieść podwójny zysk na diamentowych szpilkach wartych milion funtów. A żeby było jeszcze lepiej, o wszystkim dowiaduje się pani Józefina, urocza emerytowana policjantka i jako spragniona przygód samotna kobieta decyduje się na czynny udział w samym centrum niebezpiecznej gry.


Jacek okazał się być bardzo przyjazną postacią, bo choć rzeczywiście lekko naiwny, nie okazał się być irytująco głupim naiwniakiem, lecz takim naiwniakiem, któremu drobne naiwniactwo może zostać łatwo wybaczone. Zresztą to co było siedemnaście lat temu niech zostanie w przeszłości, za to lekkie wariactwo było mu potrzebne, żeby wcielić w życie śmiały plan zemsty na kimś, kto posiada szpilki obłożone diamentami i masę wpływów. Pozostały dobór postaci również okazał się trafny. Każdy dysponował pewnymi charakterystycznymi cechami i odegrał swoją rolę wyśmienicie. Lojalny i uczciwy do bólu przyjaciel, Misiek; sympatyczna, choć przebiegła, jak przystało na porządną policjantkę Ziuta; ładna, choć nie tak domyślna sekretarka; elegancki i równie chytry „Bondek. Jakub Bondek.” (prawie agent, choć nieco zbyt zależny od żony), a na deser diabeł wcielony, czyli Lola Marini. Lolę zresztą polubiłam najbardziej, mimo że celem było raczej wywołanie jak najczystszej nienawiści, ale jak można nie pokochać okrutnej kobiety, która osiąga każdy postawiony sobie cel, a wychodzi z klasą nawet z najniekorzystniejszej sytuacji?

Nie powiem, żebym zaśmiewała się przy tej książce do łez (do czego się nie posunie porządny książkoholik?!), jednak momentami wręcz niedorzeczność sytuacji wywołała u mnie przyzwoite parsknięcia śmiechu, a muszę przyznać, że bawiłam się całkiem przednio. „Szpilki za milion” to zdecydowanie świeża pozycja, gdyż ma zaledwie pół miesiąca, dlatego bardzo chętnie pochłaniałam nawiązania do naszych drobnych codzienności, takich jak oglądanie nowego odcinka „Gotowych na wszystko” przy chipsach i piwie przez żonę Bondka. To moje drugie podejście do książek od Burdy Książki, a po „Surogatce” to również druga naprawdę dobra pozycja, dlatego stopniowo zyskuję uznanie dla tego wydawnictwa. Oby marzec był dla mnie bogaty w podobne perełki.

Za książkę bardzo dziękuję wydawnictwu:











6 komentarzy:

  1. Lubię takie lekkie, wypełnione dobrym humorem książki. Osobiście miło wspominam "Złotko", również tego wydawnictwa, a tę pozycję dopisuję do listy ;)

    Pozdrawiam
    ver-reads.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie czytałam tej książki, ale skoro od Burdy, to pewnie warto. Ostatnio mnie kusi, żeby czytać więcej ich książek i sprawdzić, czy dobra passa będzie dalej trwać :D

      Pozdrawiam serdecznie:)

      Usuń
  2. Nie często czytam tego typu książki ale opis jak zarówno okładka zachęca :)

    Pozdrawiam Grovebooks

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Daj jej szansę! Czysta przyjemność :)
      Pozdrawiam!

      Usuń
  3. Przecudowny blog! Jest tutaj fantastycznie, na pewno dodaję do obserwowanych i będę tutaj regularnie zaglądać.
    Ja właśnie dzisiaj dostałam paczkę w której była ta oto książka. Już nie mogę się doczekać żeby ją przeczytać.

    http://recenzentka-doskonala.blogspot.com/2018/03/seryjne-zabojczynie-tori-telefer.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję! A książka rzeczywiście była super.
      Pozdrawiam :)

      Usuń

Copyright © 2014 gabibooknerd , Blogger